To najgorętszy obecnie news na wszystkich portalach. Powisi pewnie ze trzy dni. Chyba, że jakimś cudem objawi się jeden z obiecanych cudów lub wnikliwi dziennikarze znajdą kolejny "dowód" na krwiożercze zamiary Kaczyńskiego.
Co do notki: potrącenie odbyło się poza pasami, poseł był trzeźwy i z miejsca zajął się staruszką.
Ale zamknijmy oczy i pomyślmy coby było gdyby to był poseł PO. Mi przychodzi do głowy kilka scenariuszy:
1. Po prostu by uciekł.
2. Dobiłby staruszkę, coby nie pisnęła ani słówka, a ewentualnych świadków przekupił.
3. Zrzuciłby winę na staruszkę, mówiąc, że było to wrogie wtargnięcie na samochód, krwiożerczego,żądnego zemsty mohera, najprawdopodobniej sterowanego przez Ojca Rydzyka.
A co napisałaby nasza kochana GWniana:
"Moher rzucił się niespodziewanie na samochód posła PO. Najprawdopodobniej był to zamach.
Moher został przebadany alkomatem. Kto inspirował ten zamach? Czy był to Rydzyk działający w imieniu Kaczyńskiego? Właśnie tą wersję bada obecnie niezależna prokuratura. Dzisiaj minister Miller spotkał się z szefami służb. Zastanawiają się co robić żeby nie dopuszczać do tego rodzaju zamachów na posłów PO w przyszłości. Najprawdopodobniej zostanie również powołana komisja, która zbada tą sprawę. Na czele stanie doskonale znająca zasady ruchu drogowego Poseł Śledzińska-Katarasińska. Informacja z ostatniej chwili: Donald Tusk wyszedł w połowie rozgrywanego meczu, żeby spotkać się ze wstrząśniętym posłem."



I jakoś umknęła informacja, że staruszka przechodziła poza przejściem dla pieszych zasłonięta parasolem. Ale to taki szczegół.